Tomasz Rabsztyn, AudioBook.pl
|
|
Autor: |
Arthur Conan Doyle
|
| Tytuł: |
Pies Baskerville'ów
|
| Czyta: |
Jakub Sender
|
| Czas: |
6 godz. 20 min. |
| Nośnik: |
6CD - audio
|
Posłuchaj fragmentu |
Wydawca: |
Aleksandria
|
„Pies Baskerville'ów” w dorobku Arthura Conana Doyle’a zajmuje miejsce pod wieloma względami wyjątkowe, nie tylko dlatego, że pozostaje chyba najbardziej znaną powieścią z Sherlockiem Holmesem i doktorem Watsonem w rolach głównych. Wielu krytyków i fanów twierdzi, że jest to zarazem historia najlepsza, najbardziej oryginalna i najmocniejsza.
Słynny detektyw jest tutaj postacią o wiele bardziej znaną, cenioną — także przez policję — a przede wszystkim zapracowaną niż w poprzednich powieściach, w „Studium w szkarłacie” i „Znaku czterech”. Między tymi pozycjami a „Psem Baskerville'ów” ukazały się jeszcze zbiory opowiadań o Holmesie, w których oczywiście autor stopniowo rozwijał swoje pomysły. Ciekawie będzie jednak pominąć chwilowo ten kontekst i trzecią powieść Doyle’a porównać bezpośrednio do dwóch jej poprzedniczek.
O ile zatem „Studium w szkarłacie”, jako pierwszy tekst, w którym pojawia się Sherlock, było dla historii kryminałów przełomem samym w sobie, a „Znak czterech”, ze swoją wartką, niezwykle dynamiczną akcją, stanowić może protoplastę wszystkich „sensacyjnych” historii, o tyle „Pies Baskerville'ów” zupełnie nie przypomina wcześniejszych tytułów, na ich tle mocno wyróżniając się klimatem z pogranicza kryminału, thrillera i wreszcie horroru.
Opowiadając mroczą historię klątwy tytułowego psa, Doyle rzuca przed detektywem i jego pomocnikiem wyjątkowo ciężkie zadanie — muszą oni obronić ostatniego potomka rodu Baskerville'ów przed grożącym mu niebezpieczeństwem, a tym samym rozwiązać sprawę, w którą — jak sugerują poszlaki i świadkowie — zamieszane są czynniki nadprzyrodzone. Ani Holmes, ani Watson nie wierzą specjalnie w podobne „bzdury”, wszystko wokół nich jak na złość zdaje się jednak potwierdzać prawdziwość słów klątwy. W dodatku zamieszany w zbrodnię człowiek, choć z pewnością z krwi i kości, jest przeciwnikiem niemniej inteligentnym i przebiegłym od detektywa, a przy tym wyjątkowo zdeterminowanym, wyrafinowanym i okrutnym. To już nie prości — i w zasadzie „przypadkowi” — mordercy ze „Studium w szkarłacie” czy „Znaku czterech”, tylko niezwykły, złowrogi umysł.
Doyle umiejętnie buduje klimat grozy: a to przez długie opisy starego zamczyska, bagnistych terenów i moczarów, ponurego, pełnego dziwacznych — w tym przerażającego wycia — odgłosów lasu, a to przez zapełnienie książki tajemniczymi, z gruntu podejrzanymi postaciami, między innymi niebezpiecznym, psychopatycznym mordercą, który akurat uciekł z więzienia i schronił się w okolicy, stanowiąc dodatkową przeszkodę dla bohaterów. Zabieg z nagromadzeniem podejrzanych „typów” także jest sporym novum, w poprzednich powieściach podejrzanych w zasadzie nie było; czytelnik śledził po prostu akcję i tok myślenia detektywa, sam jednak nie mógł wysnuwać żadnych wniosków czy podejrzeń, wszystko bowiem rozgrywało się — a raczej rozwiązywało — niejako poza zasięgiem bohaterów, w genialnym umyśle detektywa. W „Psie Baskerville'ów” nie dość, że mordercą może być dosłownie każdy, to jeszcze doktor Watson i Sherlock Holmes się rozdzielają: ten pierwszy przebywa z Henrykiem Baskerville'm w zamku, ten drugi — zajęty innym śledztwem w Londynie — pomaga mu listownie.
Tym, co pozostaje niezmienne, jest oczywiście metoda pracy detektywa, ciągle oparta na dedukcji i logicznym wyciąganiu wniosków, metoda, którą coraz lepiej posługuje się też doktor Watson. Watson zresztą nie jest tutaj tylko — mniej lub bardziej aktywnym — obserwatorem poczynań swojego współlokatora i przyjaciela, lecz równorzędnie i prawie samodzielnie prowadzącym śledztwo detektywem z przypadku. Sporą część wydarzeń poznajemy właśnie z jego epistolarnej relacji, którą skrupulatnie składa Holmesowi.
Wybór czytającego książkę aktora, Jakuba Sendera, początkowo może budzić pewne wątpliwości: jego spokojny, dziwnie „niemrawy” sposób odczytania powieści w pierwszej chwili może dziwić, wyobrażam też sobie, że niekoniecznie pasowałby chociażby do dynamicznego „Znaku czterech”. Im dalej jednak od zgiełku Londynu, a im głębiej w las — zarówno w przenośni, jak i dosłownie — tym bardziej sensowna staje się jego interpretacja. Doyle w „Psie Baskerville'ów” umiejętnie buduje bowiem nie tylko klimat grozy, ile również melancholii, a tę ostatnią lektor podkreśla wręcz znakomicie.
Podsumowując, „Psa Baskerville'ów” polecić można dosłownie każdemu — zarówno miłośnikom kryminałów, którzy jeszcze nie zdążyli zapoznać się z tym klasykiem, jak i tym, którzy preferują thrillery czy horrory: ci drudzy przekonają się, że „Cujo” Stephena Kinga wcale nie jest najstraszniejszym psem w historii literatury.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
|
| Grafika i estetyka opakowania |
4 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
|