Anna Kulczyńska, AudioBook.pl
|

|
Autor: |
Bohumil Hrabal
|
| Tytuł: |
„Obsługiwałem angielskiego króla” |
| Czyta: |
Kazimierz Kaczor
|
| Czas: |
6 godz. 5 min. |
| Nośnik: |
1 CD MP3 |
|
Wydawca: |
Agora
|
Posłuchaj fragmentu |
Jan Hredczke jest młodym kelnerem, którego życie toczy się na tle hitlerowskiej okupacji. Jak mówi sam o sobie, jego szczęście polega na tym, że ciągle spotyka go jakieś nieszczęście. W konsekwencji prowadzi to do absurdalnych przeżyć, szybkich wzlotów i upadków.
Zdaję sobie sprawę, że książki w formacie audio mogą budzić mieszane uczucia. Mają one zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników, a każda ze stron ma swoje racje. Pragnę jednak zauważyć, że istnieją książki przeznaczone do słuchania. Należą do nich między innymi utwory czeskiego pisarza, Bohumila Hrabala.
Prezentowany audiobook został wydany w serii „Mistrzowie słowa”. To kolekcja dzieł literackich, których próbę interpretacji podjęli polscy aktorzy. Do płyty kompaktowej dołączona została bogato ilustrowana książeczka, przedstawiająca sylwetki lektora Kazimierza Kaczora i autora Zbyt głośnej samotności.
Pisarz w książce Obsługiwałem angielskiego króla zbudował szczególną sytuację odbiorczą, w której bohater-narrator świadomie opowiada barwne historie swoim słuchaczom. Bezpośrednie zwroty do odbiorców, które rozpoczynają i kończą poszczególne rozdziały (np. „Słuchajcie uważnie, co wam teraz powiem”; „Wystarczy wam, co?”), podtrzymują relacje między gawędziarzem a jego słuchaczami. Ten układ oparty jest przede wszystkim na przyjemności płynącej z opowiadania i słuchania.
Powyższy schemat czeski pisarz realizował również w rzeczywistości – gdy przesiadując w piwiarniach, zamieniał pogawędki przy kuflu w ciekawe narracje.
Przed lektorem audiobooku stoi więc nie lada wyzwanie. Będzie on musiał zmierzyć się z samym mistrzem anegdoty. Nie chodzi bowiem tylko o poprawne odczytanie treści książki. Aktor musi utożsamić się z narratorem, tak aby mógł nas słuchaczy zachwycić nie tylko fabułą, ale i żywym słowem, barwą głosu. Gdy to się uda (a uda się z pewnością, ponieważ Kazimierz Kaczor – aktor teatralny i filmowy – dołożył wszelkich starań, żeby uzyskać jak najlepszy efekt), nie pozostanie nic innego, jak rozkoszowanie się nieprawdopodobnymi przygodami głównego bohatera.
Jan Hredczke, bo o nim mowa, jest młodym kelnerem, którego życie toczy się na tle hitlerowskiej okupacji. Jak mówi sam o sobie, jego szczęście polega na tym, że ciągle spotyka go jakieś nieszczęście. W konsekwencji prowadzi to do absurdalnych przeżyć, szybkich wzlotów i upadków. Trochę głupkowaty, naiwny bohater przypomina postać Lejzorka Rojtszwańca, nie tylko niskim wzrostem, ale i łatwością dostosowywanie się do zaistniałych sytuacji. Cudem udaje mu się wychodzić z różnych opresji, a jego zabawne przygody odsłaniają gorzką prawdę o świecie. Wystarczy chociażby wspomnieć jego małżeństwo z Niemką Lizą Papanek i awans na „godnego Rzeszy reproduktora” czy pobyt w obozie, który miał stać się gwarancją spłodzenia idealnego Niemca, a zaowocował tylko narodzinami niedorozwiniętego synka Zygfryda, którego ulubionym zajęciem było wbijanie gwoździ. Nawet próba popełnienia samobójstwa wydaje się w takich realiach niemożliwa, bo co może zrobić załamany Jan, kiedy szukając odpowiedniej gałęzi, na której mógłby się powiesić, dostaje w głowę butem innego wisielca? A kiedy już wydaje się, że nadeszły szczęśliwe czasy, bohater realizuje swoje marzenia i dorabia się własnej restauracji, władza w Czechach trafia w ręce ludu, a on traci wszystko. Co prawda, sam domaga się internowania, i tak spędza czas w surrealistycznym obozie dla milionerów, bez krat, bez ogrodzenia, gdzie to więźniowie goszczą swoich strażników.
Hredeczek chciał za wszelką cenę przetrwać, starał się ominąć dziejowe kataklizmy, dlatego zrezygnował z bohaterstwa. Nie rozumiejąc wiele z otaczającej go rzeczywistości, kierował się instynktem. Jednak na tym polega tragizm postaci, że choć paradoksalnie może ona dostosować się do każdej sytuacji, to w rezultacie nigdzie nie pasuje. Za obojętność wobec historii przyjdzie mu więc zapłacić poczuciem samotności i zagubienia.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
|
| Grafika i estetyka opakowania |
4 |
| Jakość techniczna nagrania |
4 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
Tadeusz Dołęga-Mostowicz: „Kariera Nikodema Dyzmy”
|