
Co morski żeglarz może robić na nocnej wachcie? Słuchać Dostojewskiego! Nie żartuję! Dzięki audiobookom przekonałam się, że kilkugodzinne stanie za sterem, kiedy nic się nie dzieje, nie ma żadnych widoków i nie ma z kim pogadać, może być naprawdę pasjonującym zajęciem.
Żegluję od lat zarówno na wielkich żaglowcach, jak i małych jachtach. Dwa razy przepłynęłam Atlantyk, raz Pacyfik, mam na koncie rejs wokół Hornu i na Antarktydę, a niedawno, na należącym do bydgoskiego klubu RTW-Lotto-Bydgostia jachcie „Solanus” pokonałam Przejście Północno-Zachodnie. To mój największy żeglarski wyczyn - prowadzące przez lody Arktyki owe „Przejście”, po angielsku zwane North West Passage, jest jednym z najtrudniejszych żeglarskich szlaków świata. Nie ma co kryć - to wielka przygoda, niezapomniane widoki (choćby niesamowitych gór lodowych), spotkania z Inuitami (niepoprawnie nazywanymi Eskimosami), ale też jachtowa
codzienność, czasem niełatwa, niekiedy wręcz monotonna. Wyobraźmy sobie trzy miesiące żeglowania (tyle spędziłam na Solanusie) i związane z tym długie godziny wacht, które niezależnie od warunków pogodowych, czy pory dnia, spędza się m.in. przy sterze. Najgorszy jest „psiak” – wachta od północy do czwartej rano, kiedy oczy się kleją, czas się dłuży, i nie można się doczekać na zmiennika. Pół biedy, jeśli jest z kim pogadać, ale trudno oczekiwać aby w środku nocy czy w deszczu i zimnie koledzy pałali chęcią przesiadywania na pokładzie i zabawiania nas rozmowami. W takich momentach audiobooki okazały się strzałem w dziesiątkę! MP-trójka z wgranymi książkami była moim stałym wyposażeniem noszonym w kieszeni sztormiaka. Nawet najnudniejsze wachty zaczęły być przyjemne, a zdarzało się, że kiedy już któryś z kolegów przychodził mnie przy sterze podmienić, wolałam zostać na pokładzie jeszcze trochę dłużej, aby dokończyć dany rozdział. Przerobiłam cały zestaw literatury – od utworów których nie miałam czasu przeczytać na lądzie (zarówno wspomniany Dostojewski, a dokładniej jego powieść „Idiota”, jak też kryminały Agaty Christie czy powieści Gretkowskiej), po podręczniki z nauką języków obcych (w końcu sterowanie nie przeszkadza w przyswajaniu sobie nowych słówek).
Niestety, w którymś tygodniu rejsu stała się „tragedia” – suwak kieszeni zerwał mi słuchawki! Zostałam bez uprzyjemniających mi żeglarski żywot audiobooków! Teraz, przed wyruszeniem na kolejny rejs, zaopatrzę się w zestaw awaryjnych słuchawek. Bo to, że będę miała w kieszeni odtwarzacz z audiobookami, to już teraz stuprocentowo pewne!
Monika Witkowska

--------------------------------------------
Księgarnia AudioBook.pl podarowała pani Monice audiobooki i sprzęt do słuchania. |